Quiz o trymowaniu i przepisach – sprawdź swoją wiedzę
Sonstige Themen
Wentylacja przyczepy/skrzyni
Cześć,
czy ktoś ma doświadczenie, jak zapewnić dobrą wentylację w skrzyni przyczepy, tak żeby podczas jazdy nie nalewało do środka deszczu? Chodzi przede wszystkim o unikanie plam pleśni i „zaduchu”, gdy przyczepa musi jednak stać dłużej na zewnątrz i nie można po prostu zostawić otwartego wieka.
Czy wystarczą zwykłe kratki żaluzjowe, czy może lepszy jest taki wentylator solarny?
Pozdrawiam, Gero
Oba: mała kratka żaluzjowa w tylnej ściance do zasysania, wentylator solarny po przekątnej w wieku do wydmuchu, i problem zaduchu znika
Cześć Gero, ja zamontowałem dwa wentylatory smart vent; są z akumulatorem i bez, dzięki czemu coś działa też w nocy.
Pozdrawiam, Lorenz
Zmiana trasy!
Odprawa sterników. Jeszcze jakieś pytania? Wszyscy kręcą głowami, wszystko wydaje się jasne. Każdy wie, jak to działa.
Ale potem nagle, w którymś wyścigu przy boi nawietrznej:
Jak zwykle stoi tam ponton, ale tym razem mnóstwo flag na nim. Teraz robi się ciasno. Boja na celowniku, rywale przede mną, za mną i pode mną, a do tego ponton z tymi wszystkimi flagami. Gdzie patrzeć? A potem ponton zaczyna jeszcze trąbić! No to patrzę jeszcze raz. Może zobaczę, co się dzieje. Ale wszystko dzieje się o wiele za szybko. Widzę flagę K2, jedną białą i jedną w niebiesko-czerwone pasy. Hej, co to było teraz? Skrócenie trasy czy co? Więc pytam załoganta: „Widziałeś, co tam było? Co oznaczają te flagi? Co teraz?” Ale załogant przepraszająco wzrusza ramionami: „Też dobrze nie zobaczyłem.” No to co robić? Płynąć za innymi? Prosto na metę? Czy jednak płynąć normalnie dalej? Trzeba było lepiej uważać na odprawie sterników.
Tak lub podobnie z pewnością przydarzyło się już niektórym w wyścigu, może też na ME na Neusiedler See. Bo co właściwie chcieli nam zasygnalizować ci na pontonie swoimi flagami?
Na zdjęciu, od lewej do prawej:
Flaga K2: sygnał dotyczy tylko K2!
Proporzec zielony: prawy hals (sterburta)!
Flaga C (w pasy niebiesko-biało-czerwono-biało-niebieskie): pozycja następnego znaku trasy uległa zmianie!
Flaga biała z +: odcinek trasy wydłużony!
Podsumowując:
Dla K2 pozycja następnego znaku trasy zmieniła się, a mianowicie na sterburtę, jednocześnie odcinek trasy został wydłużony.
Wolfgang Kordes
K1
Fał reachera
Fał reachera w naszym K3 wygląda na mocno zużyty…
Co możecie polecić jako zamiennik?
https://www.segelservice.com/FSE-Schotleine-RACING-SHEET-5mm.html
Fok samohalsujący regulowany bezstopniowo
Aby być nieco bardziej elastycznym przy dopuszczonym dla żeglarzy K1 urządzeniu samohalsującym, zaopatrzyliśmy linkę prowadzącą do rogu szotowego w splot. Końcówka nie zostaje jednak w linie, lecz jest wyprowadzona z powrotem na zewnątrz i zaopatrzona w węzeł stoperowy. Dzięki temu długość linki można regulować również podczas pływania.
Alternatywnie można wpiąć linkę ze stoperem grzebieniowym (clam cleat).
Holowanie, zrobione delikatnie
Właściwie kat jest do żeglowania, ale zdarza się, że przy zerowym wietrze wiosłowanie staje się dla nas zbyt męczące, a wpływająca łódź ratunkowa lub komisji się lituje i nas zabiera. Jeśli jesteśmy w rejsie, np. dookoła Rugii, i wiatr zasypia, to holowanie do następnego portu jest nawet wliczone w serwis.
Jeśli teraz holownik rusza nieco gwałtownie i szarpie, na kacie pojawia się nieprzyjemne szarpnięcie. Gdy hamuje lub robi ciasne zakręty, może się zdarzyć, że najedziemy na linę.
Nasz kierownik rejsów Willi wymyślił do tego celu coś specjalnego:
Już podczas montażu u podstawy masztu mocuje się gumowy strop o średnicy 15 mm i długości 1,50 m i prowadzi do przodu pod power spreaderem. Później pomaga pętla z cienkiej linki, którą zaczepia się gumę u podstawy masztu. Przez pętlę na drugim końcu gumowego stropu przeprowadza się linę o grubości ok. 6 mm i długości 3 m. Tę linę (do ograniczenia kierunku ciągu) mocuje się do przednich okuć want na lewej i prawej burcie.
Aby utrzymać linę i gumę w napięciu podczas pływania, w tylnej jednej trzeciej gumowego stropu wplata się małą linkę, którą całość można odciągnąć do tyłu.
Do holowania zwalnia się tę małą linkę. Linę holowniczą mocuje się do przedniej pętli gumowego stropu karabińczykiem lub węzłem ratowniczym.
Gdy holownik teraz rusza, guma się rozciąga i znacznie tłumi szarpnięcie przy ruszaniu.
Lina ograniczająca kierunek ciągu przy bocznym przesunięciu zawsze kieruje linę holowniczą w stronę okucia want, ponieważ guma, a więc i lina holownicza, mogą się po niej przesuwać na boki. Dzięki temu unika się najechania na linę holowniczą. Bardzo proste.
Pomysł: Willi Kaup, objaśnienie Wolfgang Kordes
Jak napina się diamenty?
Drutów diamentów nie wolno napinać pod obciążeniem, ponieważ w przeciwnym razie gwinty nakrętek na dolnym końcu po prostu się zedrą. Należy więc położyć maszt na kozłach lub na ziemi i przyczepie, a następnie odciążyć górny drut diamentu poprzez nacisk. Dopiero teraz dokręcić nakrętkę. Następnie obrócić maszt i napiąć drugą stronę.
Kat obraca się masztem na zawietrzną podczas stawiania
W weekend przeżyłem swoje drugie wywrotki. Tym razem, w przeciwieństwie do pierwszego razu, nie mogłem już postawić kata sam. Sytuacja: kat ustawił się z trampoliną równolegle do wiatru. Stojąc na czubku kadłuba, mogłem powoli obrócić kata masztem pod wiatr. (Fok był zwinięty, a grot wypięty z travellera.) Urządzenie sterowe, jak zauważyłem później, było zaklinowane drążkiem steru pod pasami trampoliny. Stało trochę z boku.
Za każdym razem, gdy miałem maszt trochę nad wodą i kat się podnosił, nabierał „prędkości” i obracał się masztem całkowicie na zawietrzną. Działo się to tak szybko, że trampolina znów stała w pełni do wiatru, gdzie wiatr ponownie spychał kata przez trampolinę na wodę.
Bez życzliwego motorowodniaka nie miałem szans. Wiatr: 3 Bft. Najwyraźniej kat stał z trampoliną nieprawidłowo.
Co zrobiłem źle?
Pozdrawiam, Jens
Cześć Jens, mogę sobie tylko wyobrazić, że byłeś za daleko z przodu, poza tym brzmi to dobrze i prawidłowo. Osobiście nie wypinam szota grota; traveller wyluzowany, szot grota wybrany mi wystarcza (82 kg). Choć nie wiem, czy i jak róg szotowy w wodzie wspomaga niechciany obrót, czy nie.
Pozdrawiam, Lorenz
Cześć Jens, z mojej praktyki wywrotek jeszcze jedna wskazówka, której doświadczyłem w podobnej sytuacji, a potem ją omówiłem i przetestowałem:
Jeśli naciąg liku przedniego (cunningham) jest wybrany, żagiel wychodzi z wody i stoi pełnym profilem z wiatrem od dołu, to wytwarza napęd do przodu jak piękny płat nośny i tworzy podciśnienie między wodą a żaglem, co utrudnia, a wręcz uniemożliwia szybkie postawienie. Dokąd wtedy obraca się łódź, zależy prawdopodobnie od pozycji na kadłubie.
Przy otwartym naciągu liku przedniego to nie występuje, a łódź podnosi się bez przeszkód.
Wypróbuj to!
Pozdrawiam, Wolfgang
Cześć Jens, podejrzewam, że masz za mało wagi. W piance i z workiem wodnym powinieneś dać radę. Potrzeba 80-85 kg. Coś jeszcze, czego doświadczyłem: w kadłubach jest woda.
Kompas TackTick
Czy używanie kompasu TackTick T060 Micro Compass na regatach K1 jest dozwolone?
Tego kompasu używa u nas bardzo wielu, zwłaszcza z pasującym uchwytem na drzewcu (T008) to świetne rozwiązanie.
Prosty kompas bez dodatkowych funkcji (kierunek wiatru, prędkość), analogowy czy cyfrowy, może być używany na regatach Topcat.
TackTick ma Microcompass – to ten, którego używamy. Ma wyświetlacz kompasu i stoper, a także funkcję skali TackTick, którą trzeba jednak wcześniej skalibrować (osobiście jeszcze jej nie używałem)
Konserwacja travellerów
Z własnego, gorzkiego doświadczenia mogę tylko jeszcze raz gorąco polecić kontrolę czystego ruchu travellerów przed każdą regatą. Jeśli łódź była w słonej wodzie (Bałtyk lub gdzie indziej) albo na niezbyt czystym jeziorze, travellery trzeba koniecznie dokładnie wypłukać słodką wodą. Walter polecił mi do tego butelkę po płynie do WC typu „kaczka”, którą można też płukać traveller grota od dołu. Jeśli kulki nie biegną lekko i czysto, mogą się zatrzymać i powstałym przy tym ciśnieniem zniszczyć plastikowe nasadki na końcach. Efekt leży potem na trampolinie. Traveller grota nie musi nawet uderzyć o koniec szyny. Obudowa pęka i tak!
Dirk Säger
Lina asekuracyjna
Mam jeszcze pytanie do żeglarzy K3 pływających jednoręcznie.
Czy ktoś asekuruje się liną do kata? Jeśli tak, to jak dokładnie? Jeśli ma się pecha, kat płynie dalej, gdy wypadnie się za burtę. Co przemawia za, a co przeciw? Pytam, bo niedługo będę pływał po Müggelsee samodzielnie.
Wielkie dzięki i pozdrowienia, Sascha
Cześć Sascha, najpierw serdecznie witam w społeczności Topcat, a szczególnie tu na forum.
Osobiście nie słyszałem jeszcze o żeglarzu, który przywiązywałby się do kata liną asekuracyjną.
Zwykle Topcat jest tak nawietrzny, że po chwili sam ustawia się pod wiatr (z wyjątkami: kurs z wiatrem, zaklinowany rumpel itd.).
Dla mnie ryzyko, że podczas wywrotki sam się zaplączę/zranię liną asekuracyjną, byłoby zbyt duże; wolałbym popłynąć za katem lub pozwolić mu wpaść na brzeg.
Pozdrawiam, Lukas
Słyszałem już o kimś, kto asekuruje się do łodzi samozwijającą się smyczą dla psów. Ale dla mnie ryzyko zaplątania się, zwłaszcza przy wywrotce, byłoby zbyt duże.
Lepiej w ogóle nie wypaść za burtę. To znaczy: w miarę możliwości zawsze wpinać się w trapez albo na kursach pełnych siedzieć w pasach do balastowania. Poza tym nie puszczać szota i w miarę możliwości nie wypuszczać go ze stopera. Trzymanie się rumpla też może pomóc; aluminiowy rumpel może to przeżyje. Karbonowy nie.
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że szczególnie na kursach pełnych trzeba uważać. Jeśli na kursie ostrym wypadnie się z trapezu, kat po prostu się wywraca. Na pełnym u mnie było tak, że przez trzymanie się rumpla kat najpierw jeszcze bardziej odpadł i przepłynął spory kawałek prosto. Dopiero gdy wiatr w porywie trochę się obrócił, zaostrzył i na szczęście zaczepił się o boję, nie raniąc nikogo. Ale tak szybko zbiera się kilkaset metrów.
W tym miejscu jeszcze raz odsyłam do ogólnej ostrożności. W miarę możliwości nie powinno się być zupełnie samemu na wodzie albo mieć kogoś na lądzie, kto to obserwuje i w razie wątpliwości może sprowadzić pomoc.
Cześć Sascha, ja bym się nie przywiązywał. Skoro zawsze masz szot grota w ręce, po prostu się go trzymaj, a łódź nie zniknie. Z powodów kosztowych nie powinieneś trzymać się przedłużki rumpla, ale zawsze szota grota.
Pozdrawiam, Harald
Raz kat odpłynął z plaży beze mnie. Żadnych szans, by go dosięgnąć nawet szczupakiem. Nawet na desce surfingowej nie miałem szans go dogonić. Tylko podwójne kanu z dwoma wysportowanymi wioślarzami dało radę. Uff!
Druga niebezpieczna sytuacja była w Norwegii przy lodowato zimnej wodzie: lina trapezu pękła, uratował mnie tylko szot grota. Zamarzłbym, bo brzeg był oddalony o ok. 400 m.
Rozwiązanie: na rejsy po morzu, gdy jestem sam, napiąłem gumę między rumpel a gumę pióra steru, którą po zwrocie mogę szybko zwolnić hakiem. Jeśli teraz puszczę rumpel, oba stery są ciągnięte w jedną stronę, tak że kat zaostrza i nie płynie prosto.
Zwrot przez sztag lub przez rufę jest tylko trochę bardziej kłopotliwy przez ten zabieg, a opór steru stale nieco podwyższony. Przyjmuję to dla swojego życia. Dzięki Bogu nie musiałem jeszcze skorzystać z tego systemu ratunkowego. Jeśli ktoś ma lepszy pomysł, powinien go opublikować.
Przy okazji – od kolegi – usłyszałem, że w Grecji, dokąd zawsze jeździmy, znaleziono kata bez osób na pokładzie. Obaj z niewyjaśnionych powodów wypadli za burtę…
Obaj przeżyli, ale zostali uratowani dopiero po godzinach przez helikopter.
To wtedy spakuję sobie mój sygnalizator Nico do kamizelki ratunkowej…
Cześć, ja też już rozważam użycie liny asekuracyjnej, bo (co prawda nie na Topcacie, lecz na Dart 18) podczas Round Texel straciłem swojego załoganta. Przy zaczynającym się odpływie i znacznej fali przy 5-6 Bft żadnych szans, by do niego dotrzeć. Tylko łódź ratunkowa, którą udało mi się przywołać, mogła go podjąć, a był zupełnie u kresu sił, i kamizelki (asekuracyjne) niewiele tu pomagają.
Teraz samemu na K3 wolałbym takiej sytuacji sobie nie wyobrażać.
Magia voodoo (licznik okrążeń)
Są dni, kiedy po prostu wszystko idzie gładko. Na starcie byłeś we właściwym miejscu o właściwym czasie, a trym żagli pasuje do wiatru. Nikt nie jest nad tobą na nawietrznej, na zawietrznej wszyscy są za tobą – fantastycznie. Teraz nadchodzi boja nawietrzna, później bramka zawietrzna. Ach, żeglowanie jest takie piękne. Jak to było ostatnim razem, i już myśli błądzą po minionych i przyszłych czasach i tematach. No i wtedy w pewnym momencie pojawia się decydujące pytanie: na którym właściwie jesteśmy okrążeniu? Przy dwóch wyścigach dziennie po trzy okrążenia każdy chciałoby się jednak dać radę przynajmniej policzyć do trzech. Najpóźniej przy zakończeniu sezonu w Steinhude z czterema okrążeniami i czterema wyścigami może się zdarzyć, że przegapi się metę, ku uciesze innych. Stół przy piwie ze wszystkimi „gdyby”, „ale” i „trzeba było”, bojami i sytuacjami prawa drogi wyprowadza to na jaw – niekoniecznie chodzi o wiek, inni też się przeliczają. Proponowanych rozwiązań jest mnóstwo: nacinanie karbów w kadłubie, gry zapałkami, bazgroły flamastrem, sztuczki karciane i wiele więcej. Większość pomysłów jest do uśmiechu. Ale użyteczna alternatywa?
Ponieważ uważam za głupie marnowanie cennej koncentracji na liczeniu okrążeń i mimo to ewentualne pomylenie się, poszukaliśmy praktycznego i prostego rozwiązania. Powstała laleczka voodoo. Krótka końcówka z przesuwanymi kolorowymi węzłami (jeden na okrążenie) jest szybko gdzieś przywiązywana, jest wodoodporna i nie przeszkadza. Oczywiście można by też kazać „laleczkę” poświęcić przeciw wszelkim możliwym niebezpieczeństwom, wywrotkom i dla maksymalnego szczęścia. Takiej pomocy nie można zagwarantować, ale gwarancję liczenia, przy właściwym użyciu, już tak.
Montaż nakładek na miecze (kil)
Kile Topcatów są (moim zdaniem) fabrycznie dość wytrzymałe. Piasek szkodzi im zauważalnie tylko wtedy, gdy są regularnie ciągnięte. Przy żwirze odpowiedź jest bardziej jednoznaczna. Mam jednak ciągle klientów, którzy po prostu nie chcą sobie zawracać głowy i dlatego montują/zamawiają nakładki.
Pod tym względem nakładki na kile to dla użytkowników niekomercyjnych pakiet pełen spokoju. Jednak: jeśli kat z nakładkami na kile jest wyciągany z wody codziennie przez całe lato w szkole żeglarskiej bez wózka slipowego, to także nakładki na piętach są starte po trzech-czterech latach.
Montaż jest 'właściwie’ prosty:
Przyłożyć nakładkę na kil i zaznaczyć ołówkiem
Wnętrze nakładek zmatowić papierem ściernym
Kadłuby ewentualnie okleić taśmą, a potem tak samo zgrubnie zeszlifować; oba muszą wyglądać matowo, nawet jeśli to boli.
Pył usunąć jak najdokładniej, na przykład etanolem na szmatce
Do każdej nakładki tubka silikonu sieciującego neutralnie; przy F2 może wystarczyć też 3/4 tubki. Nie oszczędzać, lepiej posprzątać później
Nakładkę zamocować łatą dachową, 6-8 pasów mocujących na wierzch; ostrożnie z pasami z grzechotką, lepiej zwykłe pasy zaciskowe
Wyciśnięty silikon usunąć natychmiast; można też od razu pociągnąć krawędź, wokół pasów jest to jednak nieco żmudne
Pozostawić do utwardzenia na 24 godziny
Drugi kadłub (jeśli nie masz dwóch łat i 16 pasów)
Ogólnie dość medytacyjne zajęcie, lepiej starannie niż szybko.
Jeśli obchodzisz się z łodzią ostrożnie, nakładki na kile nie są potrzebne. Ale przy moim miejscu postojowym mam żwirową plażę, a poza tym znajomi czasem pływają moją łodzią, gdy mnie nie ma. Tam niektórych rys po prostu nie da się uniknąć. Wtedy można już pomyśleć o nakładkach. W skalistych, płytkich akwenach albo np. przy rafach koralowych nakładki na kile są właściwie niezbędne. Dodatkowo istnieje jeszcze wzmocnienie kadłuba Anticoralli. Tam kadłub jest dodatkowo wzmacniany już na etapie budowy w stoczni. Tego niestety nie da się jednak domontować później.
Otarte do żywego palce
Od tego roku pływam na starym F2. W ciągu dnia rozdzieram sobie palce przy 2-3 Bft, zawsze jednak porywiście, zawsze jednoręcznie, dlatego szot grota trzymam zazwyczaj w ręce. Do tego dochodzi co 10 minut: wyciągnąć szot foka ze stopera, przeciągnąć, z powrotem do stopera. Dlatego sprawiłem sobie już drugą parę rękawic, w których drugi człon palca wskazującego jest lepiej chroniony. Mimo to skóra ściera się na opuszkach, a częściowo i na obszarach okrytych rękawicą. Do tej pory zawsze wystarczał jeden dzień, ale może przyjdzie dzień, gdy będę mógł pożeglować drugi dzień.
Macie wskazówki?
Ręce ma się praktycznie przez 6 godzin w wodzie, nic dziwnego, że mięknie. Na zdjęciach tutaj widać, że łodzie K mają raczej szot grota 4:1. Czytałem też coś o bloczku z grzechotką z innym stoperem na travellerze (ale nie do końca zrozumiałem, jak to działa). – mniejsze obciążenie rąk?
Pewnie nie ma kompletnego rozwiązania, ale na pewno kilka rzeczy, które pomagają.
Norbert
Cześć Norbert,
przełożenie szota grota w F2 właściwie całkiem dobrze pasuje do wielkości łodzi i obciążeń szota. Szot K3 nie jest przełożony inaczej.
Więcej krążków oznacza też zawsze więcej szota do wybierania podczas manewrów.
- Podejrzewam, że jako dolny bloczek używasz zwykłego pojedynczego krążka (na zdjęciu po prawej) https://www.topcat.de/downloads/TOPCAT_F2_Spareparts.pdf
Bloczek z grzechotką mógłby znacznie zmniejszyć siły trzymania (na zdjęciu po lewej) - Jakiego szota używasz?
Przy wrażliwych dłoniach powinieneś wybrać go jak najgrubszy. 10 mm jeszcze rozsądnie przechodzi przez krążki. Szot nie powinien być ani za twardy, ani za gładki. Oryginalny materiał Topcat działa bardzo dobrze. Twój zaufany sklep żeglarski na pewno ma porównywalny materiał. Czasem także wypranie szota czyni cuda. - Dlaczego ciągle trzymasz szot w ręce?
Podejrzewam, że nie ufasz stoperowi. Szot nie trzyma, szot nie zwalnia się niezawodnie ze stopera. Wtedy czas na wymianę lub inne ustawienie kąta - Spróbuj ciągnąć/trzymać szot inaczej.
Szot nie powinien mimowolnie ślizgać się po palcach. Obróć trochę dłoń i ciągnij bardziej przez kłąb dłoni. - Krem do rąk należy stosować regularnie i mieć jako wyposażenie w torbie żeglarskiej
- Bloczek szota grota / bloczki szota foka regularnie płukać i smarować łożyska krążków (smar suchy)
Więcej w tej chwili nie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam, hegi
Najpierw dzięki za szybką odpowiedź i wskazówki.
Ad 1) Tak, zwykłe krążki. W sprawie grzechotki będę musiał zwrócić się do sprzedawcy lub stoczni. Z listy części zamiennych nie wynika dla mnie jasno, który wariant jest dla mnie właściwy. Mam tylko trzy krążki na bloczek.
Czy naprawdę są tylko ci dwaj sprzedawcy w Niemczech? Mieszkam tu na głębokim wschodzie, na wsi, i do tej pory zamawiałem swoje rzeczy tylko w sieci. Krowę łatwiej tu zdobyć.
Ad 2) Szot jest pleciony z rdzeniem i najwyraźniej z dużą zawartością włókna naturalnego, dość chwytny. Świeżo wysuszony zmierzyłem 11 do 12 mm. To byłoby chyba trochę za grube. Powinno to jednak dawać się we znaki tylko przy wybieraniu i luzowaniu, nie przy trzymaniu.
Ad 3) Do tej pory przy wietrze było zawsze dość porywiście. A gdy zauważam, że korekta kursu i trym ciężarem już nic nie dają, to wtedy stoper szota grota dopiero się naprawdę zaciska… Używać samego travellera zamiast szota grota nie do końca się odważam, bo chodzi trochę nierówno (również wariant pojedynczy, i nie znalazłem jeszcze sposobu, by wyczyścić i nasmarować krążki)
4 i 6) jasne
5) Krem do rąk – czy coś się sprawdziło?
Pozdrawiam, Norbert
Ad 5) mogę polecić krem do rąk: Neutrogena
Otwieranie foka z trapezu

Otwieranie foka z trapezu czasem nie udaje się akurat wtedy, gdy musi to nastąpić pilnie i błyskawicznie. Sekret tkwi w szybkim uderzeniu w dół przy jednoczesnym pociągnięciu go odrobinę do siebie. Działa wyśmienicie i niezawodnie, nawet w napiętej sytuacji.
Stawianie kata
Witam wszystkich,
W weekend przeżyłem swoją drugą wywrotki. Tym razem, w przeciwieństwie do pierwszego razu, nie mogłem już postawić kata sam. Sytuacja: kat ustawił się z trampoliną równolegle do wiatru. Stojąc na czubku kadłuba, mogłem powoli obrócić kata masztem pod wiatr. (Fok był zwinięty, a grot wypięty z travellera.) Urządzenie sterowe, jak zauważyłem później, było zaklinowane drążkiem steru pod pasami trampoliny. Stało trochę z boku.
Za każdym razem, gdy miałem maszt trochę nad wodą i kat się podnosił, nabierał „prędkości” i obracał się masztem całkowicie na zawietrzną. Działo się to tak szybko, że trampolina znów stała w pełni do wiatru, gdzie wiatr ponownie spychał kata przez trampolinę na wodę.
Bez życzliwego motorowodniaka nie miałem szans. Wiatr: 3 Bft. Najwyraźniej kat stał z trampoliną nieprawidłowo.
Co zrobiłem źle?
Pozdrawiam, Jens
Cześć Jens,
mogę sobie tylko wyobrazić, że byłeś za daleko z przodu, poza tym brzmi to dobrze i prawidłowo. Osobiście nie wypinam szota grota; traveller wyluzowany, szot grota wybrany mi wystarcza (82 kg). Choć nie wiem, czy i jak róg szotowy w wodzie wspomaga niechciany obrót, czy nie.
Pozdrawiam, Lorenz
Do tego, z mojej praktyki wywrotek, jeszcze jedna wskazówka, której doświadczyłem w podobnej sytuacji, a potem ją omówiłem i przetestowałem:
Jeśli naciąg liku przedniego (cunningham) jest wybrany, żagiel wychodzi z wody i stoi pełnym profilem z wiatrem od dołu, to wytwarza napęd do przodu jak piękny płat nośny i tworzy podciśnienie między wodą a żaglem, co utrudnia, a wręcz uniemożliwia szybkie postawienie. Dokąd wtedy obraca się łódź, zależy prawdopodobnie od pozycji na kadłubie.
Przy otwartym naciągu liku przedniego to nie występuje, a łódź podnosi się bez przeszkód.
Wypróbuj to!
Pozdrawiam, Wolfgang
Taśma antypoślizgowa
Cześć, mam pytanie na marginesie.
Eike złożył wniosek o dodatkową taśmę antypoślizgową na K3 i zgodnie z ostatnim rocznikiem został on przyjęty. Jednak „tylko powyżej istniejącej taśmy z maks. 20 mm” .. jak mam to rozumieć? Czy 20 mm to odległość od istniejącej taśmy, czy „szerokość” taśmy? Żadne z tego nie miałoby sensu… tak wysoko taśma prawie nikomu nie jest potrzebna, a gdyby to miała być grubość, trzeba by przeciąć standardowe taśmy całkowicie wzdłuż? Pozdrawiam, Lukas
20 mm odnosi się do szerokości taśmy grip tape, co wynika z odległości między taśmą znajdującą się w żelkocie a pokładem. 25 mm byłoby właściwie sensowniejszym wymiarem, ponieważ taką szerokość można kupić bezpośrednio, ale na razie jest jak jest.
Robert
Trym grota przy silnym wietrze – kurs z wiatrem
Na kursie z wiatrem przy dużym wietrze największym niebezpieczeństwem są przewrotki przez dziób (pitchpole). Można je ograniczyć, jeśli traveller grota jest całkowicie wyluzowany, ale nie szot grota. Szot grota najpierw otwiera top żagla i, zwłaszcza przy powściągliwej prędkości, daje dużą dźwignię, szczególnie przy nadchodzących porywach: łódź nie potrafi przyspieszyć wystarczająco szybko, a ciśnienie w topie powoduje, że kat przewraca się do przodu, czyli robi przewrotkę przez dziób. Dlatego: traveller na zewnątrz, grot bardziej wybrany, może nawet nie zwijać foka. Dzięki temu łódź staje się szybsza, a porywy przyspieszają łódź, zamiast ją wywracać.
Lorenz Buchler
Zużycie belki i gniazd belki
Podczas demontażu naszego Topcat K2 zauważyliśmy dziś bardzo duże zużycie belek i gniazd belek.
Zastanawiamy się, czy robimy coś źle? Od około pół roku pływamy z reacherem.
– Czy to może być przez reachera?
– Czy naciąg trampoliny jest za duży czy za mały?
– Czy naciąg masztu jest za duży czy za mały?
– A może to po prostu ścieranie przez brud (piasek) na belkach?
– A może po prostu wiek naszej Seabird z 2001 roku?
Problem mamy na obu belkach i wszystkich gniazdach.
Bylibyśmy bardzo wdzięczni za propozycje / sugestie.
Team Seabird (Sascha i David)
Cześć Sascha i David,
oczywiście w tym miejscu trochę się ociera, ale pod względem wytrzymałości nie stanowi to problemu. Jeśli w tym miejscu jest piasek lub coś podobnego, powstaje taki obraz.
Wszystko ładnie wyczyśćcie i nałóżcie na kadłuby trochę żelkotu drewnianą szpatułką. Jeśli okleicie belki w miejscach podparcia taśmą teflonową, nie będziecie mieć już problemu również na belkach. Jeśli czarne zderzaki są bardzo szorstkie, wymieniłbym je na nowe.
Pozdrawiam, Harald
Wielkie dzięki za odpowiedź i wyjaśnienie. Jeszcze tego samego dnia nałożyliśmy żelkot w odpowiednich miejscach.
W przyszłości będziemy zawsze ładnie czyścić te miejsca przed montażem.
Jeszcze jedno pytanie: co dokładnie masz na myśli, mówiąc o taśmie teflonowej?
Samoprzylepna taśma teflonowa. Z jednej strony jest warstwa klejąca, a z drugiej teflon. Dzięki temu masz ślady ścierania mocno pod kontrolą.
Pozdrawiam, Harald
Rzeczywiście stare kadłuby mają trochę więcej luzu między belką a kadłubem. Nakładanie żelkotu nie wydaje mi się sensowne, bo z czasem znowu się wykrusza. Jeśli już, to proszę nie zatykać otworu wentylacyjnego, bo inaczej kadłub nie może oddychać. Lepsza jest alternatywa z taśmą, ale proszę nie używać tu taśmy pancernej ani podobnych, bo te z czasem się ścierają i sklejają belkę z kadłubem tak, że nie da się ich już rozdzielić. Cienkie płytki lub folie też są sensowne. Ale proszę tylko do użytku rekreacyjnego; na regatach klejenie lub podkładanie belek jest zabronione.
Wolfgang, główny mierniczy
Żeglowanie i liczenie. (Punkty rankingowe)
Cześć Carsten, skąd właściwie biorą się wszystkie punkty w rankingu i dlaczego nie posuwam się naprzód? Możesz mi to wyjaśnić?
Jasne Willi, właściwie to wszystko jest całkiem proste.
Najpierw trzeba wyjaśnić, ile punktów można w ogóle dostać na regatach. To zależy z jednej strony od współczynnika rankingowego, a z drugiej od własnego miejsca i liczby żeglarzy. Oblicza się to według tego wzoru:
f = współczynnik rankingowy regat
pn = liczba uczestników sklasyfikowanych co najmniej raz
pi = miejsce osoby, dla której się liczy
Mówiąc wprost, zwycięzca regat ze współczynnikiem 1,0 dostaje zatem 100 punktów, niezależnie od tego, ilu było uczestników. Przy współczynniku 1,4 na ostatnich Mistrzostwach Europy było to odpowiednio 140 punktów. A jako 5. z 40 żeglarzy na ME w twoim przypadku było to 126,00 punktów, ok?
Liczba punktów rankingowych jest zresztą zawsze podana również za nazwiskiem na liście wyników online na www.itca.de.
Tak, ok, to rozumiem. I co dalej?
Następnie trzeba zobaczyć, ile razy punktacja z jednej regaty może być liczona do rankingu.
Czy jest jakieś maksimum?
Tak, zarówno dla regat, jak i dla rankingu ogólnego. Wynik 2-dniowych weekendowych regat może wejść do klasyfikacji ogólnej z maksymalnym współczynnikiem 3, ale tylko jeśli rozegrano też co najmniej 3 wyścigi. Do rocznej listy ogólnej można jednak wnieść maksymalnie 9 wyników, czyli rezultaty z co najmniej 3 regat.
Aha, dlatego 120 punktów z Attersee liczy się tylko raz, bo możliwy był tylko jeden wyścig.
Dokładnie Willi. A regaty trwające co najmniej 3 dni, na których rozegrano też co najmniej 4 wyścigi, mogą być liczone z maksymalnym współczynnikiem 4.
Teraz musisz już tylko zsumować swoje najlepsze wyniki roku i całość podzielić przez 9. Czyli przez liczbę maksymalnych wyników, aby wyznaczyć średnią. W twoim przypadku w 2009 roku to więc 126 punktów z Podersdorfu (z liczeniem 4×), a także 120 punktów z wygranych regat nad jeziorem Garda (z liczeniem 3×) i Attersee (liczenie pojedyncze), oraz jeszcze jeden dla uzupełnienia, 105,63 punktu (4. z 14 na IDB w Travemünde ze współczynnikiem 1,3).
Czyli konkretnie:
126 + 126 + 126 + 126 + 120 + 120 + 120 + 120 + 105,63 = 1089,63
podzielone przez 9 daje 121,07.
To dokładnie ta liczba punktów, która widnieje przy tobie w rankingu.
A co, jeśli w ogóle nie uzbieram 9 wyników, bo ciągle była cisza, albo pływałem tylko na 2 regatach?
Wtedy po prostu nie możesz osiągnąć pełnej liczby punktów, ponieważ brakujące wyniki uzupełnia się zerem. Reszta pozostaje taka sama. Suma całkowita jest dzielona przez 9.
A co właściwie oznaczają liczby za moim nazwiskiem wydrukowane w rankingu?
Tam każda liczba odzwierciedla jeden wynik, a mianowicie z odpowiednich regat. Są one ponumerowane kolejno w ciągu roku. Można tam też od razu zobaczyć, kto nie osiągnął pełnych 9 wyników.
No dobrze, pozostaje jeszcze pytanie, dlaczego czasem mimo to się nie poprawiamy, choć właśnie wygraliśmy regaty.
To wynika np. z tego, że w rankingu zawsze wymienione są regaty z ostatnich 12 miesięcy. Regularnie więc regaty wypadają z bieżącej klasyfikacji. Jeśli w zeszłym roku w tym samym czasie zająłeś dobre miejsce na ważnych regatach, to były to może większe punkty niż na tegorocznych regatach, które nawet wygrałeś. W efekcie końcowym możesz się nawet pogorszyć.
No to wszystko jasne?
To chodźmy wreszcie znowu pożeglować, bo z samego liczenia nie przybywają nowe punkty.
Wielkie dzięki Carsten, teraz załapałem.
K2
Fał reachera
Fał reachera w naszym K3 wygląda na mocno zużyty…
Co możecie polecić jako zamiennik?
https://www.segelservice.com/FSE-Schotleine-RACING-SHEET-5mm.html
Holowanie, zrobione delikatnie
Właściwie kat jest do żeglowania, ale zdarza się, że przy zerowym wietrze wiosłowanie staje się dla nas zbyt męczące, a wpływająca łódź ratunkowa lub komisji się lituje i nas zabiera. Jeśli jesteśmy w rejsie, np. dookoła Rugii, i wiatr zasypia, to holowanie do następnego portu jest nawet wliczone w serwis.
Jeśli teraz holownik rusza nieco gwałtownie i szarpie, na kacie pojawia się nieprzyjemne szarpnięcie. Gdy hamuje lub robi ciasne zakręty, może się zdarzyć, że najedziemy na linę.
Nasz kierownik rejsów Willi wymyślił do tego celu coś specjalnego:
Już podczas montażu u podstawy masztu mocuje się gumowy strop o średnicy 15 mm i długości 1,50 m i prowadzi do przodu pod power spreaderem. Później pomaga pętla z cienkiej linki, którą zaczepia się gumę u podstawy masztu. Przez pętlę na drugim końcu gumowego stropu przeprowadza się linę o grubości ok. 6 mm i długości 3 m. Tę linę (do ograniczenia kierunku ciągu) mocuje się do przednich okuć want na lewej i prawej burcie.
Aby utrzymać linę i gumę w napięciu podczas pływania, w tylnej jednej trzeciej gumowego stropu wplata się małą linkę, którą całość można odciągnąć do tyłu.
Do holowania zwalnia się tę małą linkę. Linę holowniczą mocuje się do przedniej pętli gumowego stropu karabińczykiem lub węzłem ratowniczym.
Gdy holownik teraz rusza, guma się rozciąga i znacznie tłumi szarpnięcie przy ruszaniu.
Lina ograniczająca kierunek ciągu przy bocznym przesunięciu zawsze kieruje linę holowniczą w stronę okucia want, ponieważ guma, a więc i lina holownicza, mogą się po niej przesuwać na boki. Dzięki temu unika się najechania na linę holowniczą. Bardzo proste.
Pomysł: Willi Kaup, objaśnienie Wolfgang Kordes
Jak napina się diamenty?
Drutów diamentów nie wolno napinać pod obciążeniem, ponieważ w przeciwnym razie gwinty nakrętek na dolnym końcu po prostu się zedrą. Należy więc położyć maszt na kozłach lub na ziemi i przyczepie, a następnie odciążyć górny drut diamentu poprzez nacisk. Dopiero teraz dokręcić nakrętkę. Następnie obrócić maszt i napiąć drugą stronę.
Kat obraca się masztem na zawietrzną podczas stawiania
W weekend przeżyłem swoje drugie wywrotki. Tym razem, w przeciwieństwie do pierwszego razu, nie mogłem już postawić kata sam. Sytuacja: kat ustawił się z trampoliną równolegle do wiatru. Stojąc na czubku kadłuba, mogłem powoli obrócić kata masztem pod wiatr. (Fok był zwinięty, a grot wypięty z travellera.) Urządzenie sterowe, jak zauważyłem później, było zaklinowane drążkiem steru pod pasami trampoliny. Stało trochę z boku.
Za każdym razem, gdy miałem maszt trochę nad wodą i kat się podnosił, nabierał „prędkości” i obracał się masztem całkowicie na zawietrzną. Działo się to tak szybko, że trampolina znów stała w pełni do wiatru, gdzie wiatr ponownie spychał kata przez trampolinę na wodę.
Bez życzliwego motorowodniaka nie miałem szans. Wiatr: 3 Bft. Najwyraźniej kat stał z trampoliną nieprawidłowo.
Co zrobiłem źle?
Pozdrawiam, Jens
Cześć Jens, mogę sobie tylko wyobrazić, że byłeś za daleko z przodu, poza tym brzmi to dobrze i prawidłowo. Osobiście nie wypinam szota grota; traveller wyluzowany, szot grota wybrany mi wystarcza (82 kg). Choć nie wiem, czy i jak róg szotowy w wodzie wspomaga niechciany obrót, czy nie.
Pozdrawiam, Lorenz
Cześć Jens, z mojej praktyki wywrotek jeszcze jedna wskazówka, której doświadczyłem w podobnej sytuacji, a potem ją omówiłem i przetestowałem:
Jeśli naciąg liku przedniego (cunningham) jest wybrany, żagiel wychodzi z wody i stoi pełnym profilem z wiatrem od dołu, to wytwarza napęd do przodu jak piękny płat nośny i tworzy podciśnienie między wodą a żaglem, co utrudnia, a wręcz uniemożliwia szybkie postawienie. Dokąd wtedy obraca się łódź, zależy prawdopodobnie od pozycji na kadłubie.
Przy otwartym naciągu liku przedniego to nie występuje, a łódź podnosi się bez przeszkód.
Wypróbuj to!
Pozdrawiam, Wolfgang
Cześć Jens, podejrzewam, że masz za mało wagi. W piance i z workiem wodnym powinieneś dać radę. Potrzeba 80-85 kg. Coś jeszcze, czego doświadczyłem: w kadłubach jest woda.
Kompas TackTick
Czy używanie kompasu TackTick T060 Micro Compass na regatach K1 jest dozwolone?
Tego kompasu używa u nas bardzo wielu, zwłaszcza z pasującym uchwytem na drzewcu (T008) to świetne rozwiązanie.
Prosty kompas bez dodatkowych funkcji (kierunek wiatru, prędkość), analogowy czy cyfrowy, może być używany na regatach Topcat.
TackTick ma Microcompass – to ten, którego używamy. Ma wyświetlacz kompasu i stoper, a także funkcję skali TackTick, którą trzeba jednak wcześniej skalibrować (osobiście jeszcze jej nie używałem)
Konserwacja travellerów
Z własnego, gorzkiego doświadczenia mogę tylko jeszcze raz gorąco polecić kontrolę czystego ruchu travellerów przed każdą regatą. Jeśli łódź była w słonej wodzie (Bałtyk lub gdzie indziej) albo na niezbyt czystym jeziorze, travellery trzeba koniecznie dokładnie wypłukać słodką wodą. Walter polecił mi do tego butelkę po płynie do WC typu „kaczka”, którą można też płukać traveller grota od dołu. Jeśli kulki nie biegną lekko i czysto, mogą się zatrzymać i powstałym przy tym ciśnieniem zniszczyć plastikowe nasadki na końcach. Efekt leży potem na trampolinie. Traveller grota nie musi nawet uderzyć o koniec szyny. Obudowa pęka i tak!
Dirk Säger
Lina asekuracyjna
Mam jeszcze pytanie do żeglarzy K3 pływających jednoręcznie.
Czy ktoś asekuruje się liną do kata? Jeśli tak, to jak dokładnie? Jeśli ma się pecha, kat płynie dalej, gdy wypadnie się za burtę. Co przemawia za, a co przeciw? Pytam, bo niedługo będę pływał po Müggelsee samodzielnie.
Wielkie dzięki i pozdrowienia, Sascha
Cześć Sascha, najpierw serdecznie witam w społeczności Topcat, a szczególnie tu na forum.
Osobiście nie słyszałem jeszcze o żeglarzu, który przywiązywałby się do kata liną asekuracyjną.
Zwykle Topcat jest tak nawietrzny, że po chwili sam ustawia się pod wiatr (z wyjątkami: kurs z wiatrem, zaklinowany rumpel itd.).
Dla mnie ryzyko, że podczas wywrotki sam się zaplączę/zranię liną asekuracyjną, byłoby zbyt duże; wolałbym popłynąć za katem lub pozwolić mu wpaść na brzeg.
Pozdrawiam, Lukas
Słyszałem już o kimś, kto asekuruje się do łodzi samozwijającą się smyczą dla psów. Ale dla mnie ryzyko zaplątania się, zwłaszcza przy wywrotce, byłoby zbyt duże.
Lepiej w ogóle nie wypaść za burtę. To znaczy: w miarę możliwości zawsze wpinać się w trapez albo na kursach pełnych siedzieć w pasach do balastowania. Poza tym nie puszczać szota i w miarę możliwości nie wypuszczać go ze stopera. Trzymanie się rumpla też może pomóc; aluminiowy rumpel może to przeżyje. Karbonowy nie.
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że szczególnie na kursach pełnych trzeba uważać. Jeśli na kursie ostrym wypadnie się z trapezu, kat po prostu się wywraca. Na pełnym u mnie było tak, że przez trzymanie się rumpla kat najpierw jeszcze bardziej odpadł i przepłynął spory kawałek prosto. Dopiero gdy wiatr w porywie trochę się obrócił, zaostrzył i na szczęście zaczepił się o boję, nie raniąc nikogo. Ale tak szybko zbiera się kilkaset metrów.
W tym miejscu jeszcze raz odsyłam do ogólnej ostrożności. W miarę możliwości nie powinno się być zupełnie samemu na wodzie albo mieć kogoś na lądzie, kto to obserwuje i w razie wątpliwości może sprowadzić pomoc.
Cześć Sascha, ja bym się nie przywiązywał. Skoro zawsze masz szot grota w ręce, po prostu się go trzymaj, a łódź nie zniknie. Z powodów kosztowych nie powinieneś trzymać się przedłużki rumpla, ale zawsze szota grota.
Pozdrawiam, Harald
Raz kat odpłynął z plaży beze mnie. Żadnych szans, by go dosięgnąć nawet szczupakiem. Nawet na desce surfingowej nie miałem szans go dogonić. Tylko podwójne kanu z dwoma wysportowanymi wioślarzami dało radę. Uff!
Druga niebezpieczna sytuacja była w Norwegii przy lodowato zimnej wodzie: lina trapezu pękła, uratował mnie tylko szot grota. Zamarzłbym, bo brzeg był oddalony o ok. 400 m.
Rozwiązanie: na rejsy po morzu, gdy jestem sam, napiąłem gumę między rumpel a gumę pióra steru, którą po zwrocie mogę szybko zwolnić hakiem. Jeśli teraz puszczę rumpel, oba stery są ciągnięte w jedną stronę, tak że kat zaostrza i nie płynie prosto.
Zwrot przez sztag lub przez rufę jest tylko trochę bardziej kłopotliwy przez ten zabieg, a opór steru stale nieco podwyższony. Przyjmuję to dla swojego życia. Dzięki Bogu nie musiałem jeszcze skorzystać z tego systemu ratunkowego. Jeśli ktoś ma lepszy pomysł, powinien go opublikować.
Przy okazji – od kolegi – usłyszałem, że w Grecji, dokąd zawsze jeździmy, znaleziono kata bez osób na pokładzie. Obaj z niewyjaśnionych powodów wypadli za burtę…
Obaj przeżyli, ale zostali uratowani dopiero po godzinach przez helikopter.
To wtedy spakuję sobie mój sygnalizator Nico do kamizelki ratunkowej…
Cześć, ja też już rozważam użycie liny asekuracyjnej, bo (co prawda nie na Topcacie, lecz na Dart 18) podczas Round Texel straciłem swojego załoganta. Przy zaczynającym się odpływie i znacznej fali przy 5-6 Bft żadnych szans, by do niego dotrzeć. Tylko łódź ratunkowa, którą udało mi się przywołać, mogła go podjąć, a był zupełnie u kresu sił, i kamizelki (asekuracyjne) niewiele tu pomagają.
Teraz samemu na K3 wolałbym takiej sytuacji sobie nie wyobrażać.
Magia voodoo (licznik okrążeń)
Są dni, kiedy po prostu wszystko idzie gładko. Na starcie byłeś we właściwym miejscu o właściwym czasie, a trym żagli pasuje do wiatru. Nikt nie jest nad tobą na nawietrznej, na zawietrznej wszyscy są za tobą – fantastycznie. Teraz nadchodzi boja nawietrzna, później bramka zawietrzna. Ach, żeglowanie jest takie piękne. Jak to było ostatnim razem, i już myśli błądzą po minionych i przyszłych czasach i tematach. No i wtedy w pewnym momencie pojawia się decydujące pytanie: na którym właściwie jesteśmy okrążeniu? Przy dwóch wyścigach dziennie po trzy okrążenia każdy chciałoby się jednak dać radę przynajmniej policzyć do trzech. Najpóźniej przy zakończeniu sezonu w Steinhude z czterema okrążeniami i czterema wyścigami może się zdarzyć, że przegapi się metę, ku uciesze innych. Stół przy piwie ze wszystkimi „gdyby”, „ale” i „trzeba było”, bojami i sytuacjami prawa drogi wyprowadza to na jaw – niekoniecznie chodzi o wiek, inni też się przeliczają. Proponowanych rozwiązań jest mnóstwo: nacinanie karbów w kadłubie, gry zapałkami, bazgroły flamastrem, sztuczki karciane i wiele więcej. Większość pomysłów jest do uśmiechu. Ale użyteczna alternatywa?
Ponieważ uważam za głupie marnowanie cennej koncentracji na liczeniu okrążeń i mimo to ewentualne pomylenie się, poszukaliśmy praktycznego i prostego rozwiązania. Powstała laleczka voodoo. Krótka końcówka z przesuwanymi kolorowymi węzłami (jeden na okrążenie) jest szybko gdzieś przywiązywana, jest wodoodporna i nie przeszkadza. Oczywiście można by też kazać „laleczkę” poświęcić przeciw wszelkim możliwym niebezpieczeństwom, wywrotkom i dla maksymalnego szczęścia. Takiej pomocy nie można zagwarantować, ale gwarancję liczenia, przy właściwym użyciu, już tak.
Montaż nakładek na miecze (kil)
Kile Topcatów są (moim zdaniem) fabrycznie dość wytrzymałe. Piasek szkodzi im zauważalnie tylko wtedy, gdy są regularnie ciągnięte. Przy żwirze odpowiedź jest bardziej jednoznaczna. Mam jednak ciągle klientów, którzy po prostu nie chcą sobie zawracać głowy i dlatego montują/zamawiają nakładki.
Pod tym względem nakładki na kile to dla użytkowników niekomercyjnych pakiet pełen spokoju. Jednak: jeśli kat z nakładkami na kile jest wyciągany z wody codziennie przez całe lato w szkole żeglarskiej bez wózka slipowego, to także nakładki na piętach są starte po trzech-czterech latach.
Montaż jest 'właściwie’ prosty:
Przyłożyć nakładkę na kil i zaznaczyć ołówkiem
Wnętrze nakładek zmatowić papierem ściernym
Kadłuby ewentualnie okleić taśmą, a potem tak samo zgrubnie zeszlifować; oba muszą wyglądać matowo, nawet jeśli to boli.
Pył usunąć jak najdokładniej, na przykład etanolem na szmatce
Do każdej nakładki tubka silikonu sieciującego neutralnie; przy F2 może wystarczyć też 3/4 tubki. Nie oszczędzać, lepiej posprzątać później
Nakładkę zamocować łatą dachową, 6-8 pasów mocujących na wierzch; ostrożnie z pasami z grzechotką, lepiej zwykłe pasy zaciskowe
Wyciśnięty silikon usunąć natychmiast; można też od razu pociągnąć krawędź, wokół pasów jest to jednak nieco żmudne
Pozostawić do utwardzenia na 24 godziny
Drugi kadłub (jeśli nie masz dwóch łat i 16 pasów)
Ogólnie dość medytacyjne zajęcie, lepiej starannie niż szybko.
Jeśli obchodzisz się z łodzią ostrożnie, nakładki na kile nie są potrzebne. Ale przy moim miejscu postojowym mam żwirową plażę, a poza tym znajomi czasem pływają moją łodzią, gdy mnie nie ma. Tam niektórych rys po prostu nie da się uniknąć. Wtedy można już pomyśleć o nakładkach. W skalistych, płytkich akwenach albo np. przy rafach koralowych nakładki na kile są właściwie niezbędne. Dodatkowo istnieje jeszcze wzmocnienie kadłuba Anticoralli. Tam kadłub jest dodatkowo wzmacniany już na etapie budowy w stoczni. Tego niestety nie da się jednak domontować później.
Otarte do żywego palce
Od tego roku pływam na starym F2. W ciągu dnia rozdzieram sobie palce przy 2-3 Bft, zawsze jednak porywiście, zawsze jednoręcznie, dlatego szot grota trzymam zazwyczaj w ręce. Do tego dochodzi co 10 minut: wyciągnąć szot foka ze stopera, przeciągnąć, z powrotem do stopera. Dlatego sprawiłem sobie już drugą parę rękawic, w których drugi człon palca wskazującego jest lepiej chroniony. Mimo to skóra ściera się na opuszkach, a częściowo i na obszarach okrytych rękawicą. Do tej pory zawsze wystarczał jeden dzień, ale może przyjdzie dzień, gdy będę mógł pożeglować drugi dzień.
Macie wskazówki?
Ręce ma się praktycznie przez 6 godzin w wodzie, nic dziwnego, że mięknie. Na zdjęciach tutaj widać, że łodzie K mają raczej szot grota 4:1. Czytałem też coś o bloczku z grzechotką z innym stoperem na travellerze (ale nie do końca zrozumiałem, jak to działa). – mniejsze obciążenie rąk?
Pewnie nie ma kompletnego rozwiązania, ale na pewno kilka rzeczy, które pomagają.
Norbert
Cześć Norbert,
przełożenie szota grota w F2 właściwie całkiem dobrze pasuje do wielkości łodzi i obciążeń szota. Szot K3 nie jest przełożony inaczej.
Więcej krążków oznacza też zawsze więcej szota do wybierania podczas manewrów.
- Podejrzewam, że jako dolny bloczek używasz zwykłego pojedynczego krążka (na zdjęciu po prawej) https://www.topcat.de/downloads/TOPCAT_F2_Spareparts.pdf
Bloczek z grzechotką mógłby znacznie zmniejszyć siły trzymania (na zdjęciu po lewej) - Jakiego szota używasz?
Przy wrażliwych dłoniach powinieneś wybrać go jak najgrubszy. 10 mm jeszcze rozsądnie przechodzi przez krążki. Szot nie powinien być ani za twardy, ani za gładki. Oryginalny materiał Topcat działa bardzo dobrze. Twój zaufany sklep żeglarski na pewno ma porównywalny materiał. Czasem także wypranie szota czyni cuda. - Dlaczego ciągle trzymasz szot w ręce?
Podejrzewam, że nie ufasz stoperowi. Szot nie trzyma, szot nie zwalnia się niezawodnie ze stopera. Wtedy czas na wymianę lub inne ustawienie kąta - Spróbuj ciągnąć/trzymać szot inaczej.
Szot nie powinien mimowolnie ślizgać się po palcach. Obróć trochę dłoń i ciągnij bardziej przez kłąb dłoni. - Krem do rąk należy stosować regularnie i mieć jako wyposażenie w torbie żeglarskiej
- Bloczek szota grota / bloczki szota foka regularnie płukać i smarować łożyska krążków (smar suchy)
Więcej w tej chwili nie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam, hegi
Najpierw dzięki za szybką odpowiedź i wskazówki.
Ad 1) Tak, zwykłe krążki. W sprawie grzechotki będę musiał zwrócić się do sprzedawcy lub stoczni. Z listy części zamiennych nie wynika dla mnie jasno, który wariant jest dla mnie właściwy. Mam tylko trzy krążki na bloczek.
Czy naprawdę są tylko ci dwaj sprzedawcy w Niemczech? Mieszkam tu na głębokim wschodzie, na wsi, i do tej pory zamawiałem swoje rzeczy tylko w sieci. Krowę łatwiej tu zdobyć.
Ad 2) Szot jest pleciony z rdzeniem i najwyraźniej z dużą zawartością włókna naturalnego, dość chwytny. Świeżo wysuszony zmierzyłem 11 do 12 mm. To byłoby chyba trochę za grube. Powinno to jednak dawać się we znaki tylko przy wybieraniu i luzowaniu, nie przy trzymaniu.
Ad 3) Do tej pory przy wietrze było zawsze dość porywiście. A gdy zauważam, że korekta kursu i trym ciężarem już nic nie dają, to wtedy stoper szota grota dopiero się naprawdę zaciska… Używać samego travellera zamiast szota grota nie do końca się odważam, bo chodzi trochę nierówno (również wariant pojedynczy, i nie znalazłem jeszcze sposobu, by wyczyścić i nasmarować krążki)
4 i 6) jasne
5) Krem do rąk – czy coś się sprawdziło?
Pozdrawiam, Norbert
Ad 5) mogę polecić krem do rąk: Neutrogena
Stawianie, pomoc przy stawianiu
Pływam na K2, najczęściej samodzielnie. Wczoraj celowo wywróciliśmy go w zatoce portowej, bo chciałem sprawdzić, czy potrafię go postawić sam! Wynik: samemu niemożliwe, we dwóch też się nie udało. Dopiero gdy trzecia osoba uniosła maszt! Nie było wiatru. Ponieważ jestem jeszcze początkujący, pierwsze pytanie brzmi: jak bardzo pomaga mi wiatr? Albo co mogę wymyślić, żeby postawić K3 samodzielnie!
Worek wodny do stawiania byłby tu na pewno zbyt mały i z pewnością by nie zadziałał, chyba że wiatr da mi tyle dodatkowej pomocy! Myślałem już o zbudowaniu aluminiowej ramy do stawiania! Czy ktoś ma z tym doświadczenie lub wskazówki? Generalnie cieszę się z każdej informacji, która mi pomoże.
Z góry dziękuję, Sepp
Cześć Sepp, miło słyszeć, że nawet jako początkujący masz odwagę pływać na K2 samodzielnie.
Z wiatrem jako pomocą przy stawianiu poruszyłeś już dokładnie właściwy temat: bez wiatru postawienie wywróconej łodzi jest znacznie trudniejsze – gdy jest wiatr, wchodzi on pod maszt lub żagiel i pomaga, gdy tylko wynurzy się on z wody. Łódź powinna jednak stać dziobem do wiatru. I oczywiście traveller oraz szot powinny być poluzowane. I proszę zawsze wchodzić na pływak przez dziób!
Od 2-3 Bft stawiam K2 sam bez żadnych pomocy (przy 86 kg); bez wiatru (przy którym właściwie się nie wywraca) udaje się to z workiem wodnym.
Ale dużo zależy też od techniki – najlepiej stań dokładnie na środku ciężkości łodzi (tuż za/pod przednią belką) i przenieś cały ciężar jak najdalej do tyłu, nogi wyprostowane! Kilka cm dalej do przodu lub do tyłu robi ogromną różnicę.
Zamiast inwestować w aluminiową ramę (której nigdy nie widziałem na żadnym Topcacie), lepiej weź kilka godzin w szkole żeglarskiej, żeby pewnie panować nad łodzią w każdej sytuacji (łącznie ze stawianiem) i nie wpaść w problematyczną sytuację. Trochę „literatury” też nie zaszkodzi…
Jeśli postawienie K2 udaje się wam dopiero w 3 osoby, to sporo jeszcze idzie nie tak…
Powodzenia
A co z masztem?? Czy jest dzielony czy nie, czy jest szczelny, czy wlewa się woda??
Maszty jednoczęściowe są hermetyczne, tzn. wypływają na powierzchnię i nie napełniają się wodą. Trochę wody w maszcie i potrzebujesz wiele kg więcej. Sprawdź proszę, czy w maszcie jest woda, otwórz śrubę odpowietrzającą u podstawy masztu i ewentualnie spuść wodę. Sprawdź też spaw na topie masztu oraz tamtejszą śrubę odpowietrzającą.
Wolfgang, główny mierniczy
Stawianie kata
Witam wszystkich,
W weekend przeżyłem swoją drugą wywrotki. Tym razem, w przeciwieństwie do pierwszego razu, nie mogłem już postawić kata sam. Sytuacja: kat ustawił się z trampoliną równolegle do wiatru. Stojąc na czubku kadłuba, mogłem powoli obrócić kata masztem pod wiatr. (Fok był zwinięty, a grot wypięty z travellera.) Urządzenie sterowe, jak zauważyłem później, było zaklinowane drążkiem steru pod pasami trampoliny. Stało trochę z boku.
Za każdym razem, gdy miałem maszt trochę nad wodą i kat się podnosił, nabierał „prędkości” i obracał się masztem całkowicie na zawietrzną. Działo się to tak szybko, że trampolina znów stała w pełni do wiatru, gdzie wiatr ponownie spychał kata przez trampolinę na wodę.
Bez życzliwego motorowodniaka nie miałem szans. Wiatr: 3 Bft. Najwyraźniej kat stał z trampoliną nieprawidłowo.
Co zrobiłem źle?
Pozdrawiam, Jens
Cześć Jens,
mogę sobie tylko wyobrazić, że byłeś za daleko z przodu, poza tym brzmi to dobrze i prawidłowo. Osobiście nie wypinam szota grota; traveller wyluzowany, szot grota wybrany mi wystarcza (82 kg). Choć nie wiem, czy i jak róg szotowy w wodzie wspomaga niechciany obrót, czy nie.
Pozdrawiam, Lorenz
Do tego, z mojej praktyki wywrotek, jeszcze jedna wskazówka, której doświadczyłem w podobnej sytuacji, a potem ją omówiłem i przetestowałem:
Jeśli naciąg liku przedniego (cunningham) jest wybrany, żagiel wychodzi z wody i stoi pełnym profilem z wiatrem od dołu, to wytwarza napęd do przodu jak piękny płat nośny i tworzy podciśnienie między wodą a żaglem, co utrudnia, a wręcz uniemożliwia szybkie postawienie. Dokąd wtedy obraca się łódź, zależy prawdopodobnie od pozycji na kadłubie.
Przy otwartym naciągu liku przedniego to nie występuje, a łódź podnosi się bez przeszkód.
Wypróbuj to!
Pozdrawiam, Wolfgang
Taśma antypoślizgowa
Cześć, mam pytanie na marginesie.
Eike złożył wniosek o dodatkową taśmę antypoślizgową na K3 i zgodnie z ostatnim rocznikiem został on przyjęty. Jednak „tylko powyżej istniejącej taśmy z maks. 20 mm” .. jak mam to rozumieć? Czy 20 mm to odległość od istniejącej taśmy, czy „szerokość” taśmy? Żadne z tego nie miałoby sensu… tak wysoko taśma prawie nikomu nie jest potrzebna, a gdyby to miała być grubość, trzeba by przeciąć standardowe taśmy całkowicie wzdłuż? Pozdrawiam, Lukas
20 mm odnosi się do szerokości taśmy grip tape, co wynika z odległości między taśmą znajdującą się w żelkocie a pokładem. 25 mm byłoby właściwie sensowniejszym wymiarem, ponieważ taką szerokość można kupić bezpośrednio, ale na razie jest jak jest.
Robert
Traveller ze Spinlock, relacje z użytkowania
Na Brombachsee warunki wiatrowe nie były takie, by można było wiele o tym powiedzieć, a poza tym pływaliśmy klasyczny kurs regatowy.
Na trasie długodystansowej był dla nas dużą pomocą, bo tym razem było wiele kursów, które nie były kursami nawietrzny-zawietrzny: ostry baksztag, półwiatr i baksztag, i to częściowo w warunkach podwójnego trapezu.
Łatwa obsługa travellera jest, zwłaszcza na akwenach takich jak Bałtyk, dużym zyskiem bezpieczeństwa. Teraz można nagle użyć travellera, nie trzeba zaostrzać ani luzować szota grota.
Konstrukcja wytrzymała też na wszystkich 4 K2. Więc ogólnie wyraźny kciuk w górę.
Pozdrawiam, Dirk
Cześć Dirk, mogę to tylko potwierdzić. W 2010 używałem systemu nad jeziorem Garda i na innych akwenach i byłem bardzo zadowolony z obsługi. Nawet przy bardzo silnym wietrze trzyma i łatwo się otwiera i zamyka. Pozdrawiam, Harald
Tak Harald i Dirk, mogę tylko podzielać wasze opinie! Niestety dwie pozostałe klasy K1 i K3 w zeszłym roku przegapiły złożenie wniosku; byłem wtedy jeszcze aktywny w K2 i bardzo, bardzo popierałem Spinlock na naszych Topcatach wyłącznie ze względów bezpieczeństwa! Teraz jest tak, że w K2 Spinlock jest najpierw testowany przez rok. Ale inni już nielegalnie używają Spinlock także w obszarze K3! Ciekawe dlaczego! Więcej bezpieczeństwa, prostsza obsługa przy silnym wietrze, czyli więcej zabawy, a tego przecież wszyscy chcemy, prawda? Więc wniosek w tym roku od dwóch pozostałych klas, i myślę, że odpowiedzialni nie będą mieli nic przeciwko Spinlock
Witam
Wniosek został złożony w 2012 przez Ralfa Zanka i inne osoby. Po udanej rocznej fazie testowej na K2 wniosek ten został w 2014 dopuszczony dla wszystkich klas (Rocznik 2013/2014 wniosek pomiarowy i 2014 informacja stoczni). Dopuszczono stoper Spinlock bez podstawy obrotowej, i jest on dostarczany wyłącznie przez stocznię.
Wolfgang, główny mierniczy
Trym grota przy silnym wietrze – kurs z wiatrem
Na kursie z wiatrem przy dużym wietrze największym niebezpieczeństwem są przewrotki przez dziób (pitchpole). Można je ograniczyć, jeśli traveller grota jest całkowicie wyluzowany, ale nie szot grota. Szot grota najpierw otwiera top żagla i, zwłaszcza przy powściągliwej prędkości, daje dużą dźwignię, szczególnie przy nadchodzących porywach: łódź nie potrafi przyspieszyć wystarczająco szybko, a ciśnienie w topie powoduje, że kat przewraca się do przodu, czyli robi przewrotkę przez dziób. Dlatego: traveller na zewnątrz, grot bardziej wybrany, może nawet nie zwijać foka. Dzięki temu łódź staje się szybsza, a porywy przyspieszają łódź, zamiast ją wywracać.
Lorenz Buchler
Wysoki opór steru
Witam,
na moim nowym (używanym) K2 mam na kursie ostrym zawsze dość duży opór steru. Nie znam tego i jest to trochę uciążliwe. Eksperymentowałem już z naciągiem olinowania (większe i mniejsze odchylenie masztu), ale to nic nie dało. Przesuwanie ciężaru do tyłu bez trapezu też jest przeciwskuteczne, bo wtedy pawęże siedzą dość głęboko w wodzie…
Macie jakieś przydatne wskazówki (poza tym, żeby przyjść na trening)?
Dzięki, Chris
Temat oporu steru to dość zawiła sprawa. W Topcacie, ze względu na konstrukcję jako katamaran bez mieczy, jest on tym wyraźniejszy, im większa jest łódź. Z żaglami Streamcut efekt jest dodatkowo wzmocniony w porównaniu z krojem klasycznym.
Mimo to Topcatem można pływać także bez steru w ręce i wykonywać zarówno zwroty przez sztag, jak i przez rufę. Szczególnie trym przód/tył oraz zawietrzna/nawietrzna ma na katamaranie bardzo duży wpływ. Ustawienie żagli też musi pasować, bo niepoprawnie stojący fok przesuwa środek żagla daleko do tyłu i prowadzi w ten sposób do oporu steru. Odwrotnie, również grot, który przy wietrze nie jest spłaszczony (odmocowany), prowadzi do tego samego efektu.
Opór steru zależy ponadto silnie od prędkości łodzi; im szybciej łódź płynie, tym większy się staje przy tym samym trymie. Przy większej prędkości można jednak też zmienić trym i w ten sposób zmniejszyć opór steru.
Ogólnie rzecz biorąc, trzeba jednak żyć z pewną dozą oporu steru, który wydaje się nietypowy zwłaszcza, gdy przychodzi się z jachtów mieczowych. Mimo to wolę pływać z oporem steru i dokładnie czuć, co robi mój trym, niż bez oporu steru i z rozregulowaną łodzią pełzać po jeziorze.
Dzięki za wyjaśnienia. Wnioskuję z tego, że całkiem bez oporu steru raczej się nie da i że najlepiej zrobię kilka eksperymentów, jak wpływa na to trym ciężarem.
Zużycie belki i gniazd belki
Podczas demontażu naszego Topcat K2 zauważyliśmy dziś bardzo duże zużycie belek i gniazd belek.
Zastanawiamy się, czy robimy coś źle? Od około pół roku pływamy z reacherem.
– Czy to może być przez reachera?
– Czy naciąg trampoliny jest za duży czy za mały?
– Czy naciąg masztu jest za duży czy za mały?
– A może to po prostu ścieranie przez brud (piasek) na belkach?
– A może po prostu wiek naszej Seabird z 2001 roku?
Problem mamy na obu belkach i wszystkich gniazdach.
Bylibyśmy bardzo wdzięczni za propozycje / sugestie.
Team Seabird (Sascha i David)
Cześć Sascha i David,
oczywiście w tym miejscu trochę się ociera, ale pod względem wytrzymałości nie stanowi to problemu. Jeśli w tym miejscu jest piasek lub coś podobnego, powstaje taki obraz.
Wszystko ładnie wyczyśćcie i nałóżcie na kadłuby trochę żelkotu drewnianą szpatułką. Jeśli okleicie belki w miejscach podparcia taśmą teflonową, nie będziecie mieć już problemu również na belkach. Jeśli czarne zderzaki są bardzo szorstkie, wymieniłbym je na nowe.
Pozdrawiam, Harald
Wielkie dzięki za odpowiedź i wyjaśnienie. Jeszcze tego samego dnia nałożyliśmy żelkot w odpowiednich miejscach.
W przyszłości będziemy zawsze ładnie czyścić te miejsca przed montażem.
Jeszcze jedno pytanie: co dokładnie masz na myśli, mówiąc o taśmie teflonowej?
Samoprzylepna taśma teflonowa. Z jednej strony jest warstwa klejąca, a z drugiej teflon. Dzięki temu masz ślady ścierania mocno pod kontrolą.
Pozdrawiam, Harald
Rzeczywiście stare kadłuby mają trochę więcej luzu między belką a kadłubem. Nakładanie żelkotu nie wydaje mi się sensowne, bo z czasem znowu się wykrusza. Jeśli już, to proszę nie zatykać otworu wentylacyjnego, bo inaczej kadłub nie może oddychać. Lepsza jest alternatywa z taśmą, ale proszę nie używać tu taśmy pancernej ani podobnych, bo te z czasem się ścierają i sklejają belkę z kadłubem tak, że nie da się ich już rozdzielić. Cienkie płytki lub folie też są sensowne. Ale proszę tylko do użytku rekreacyjnego; na regatach klejenie lub podkładanie belek jest zabronione.
Wolfgang, główny mierniczy
Żeglowanie i liczenie. (Punkty rankingowe)
Cześć Carsten, skąd właściwie biorą się wszystkie punkty w rankingu i dlaczego nie posuwam się naprzód? Możesz mi to wyjaśnić?
Jasne Willi, właściwie to wszystko jest całkiem proste.
Najpierw trzeba wyjaśnić, ile punktów można w ogóle dostać na regatach. To zależy z jednej strony od współczynnika rankingowego, a z drugiej od własnego miejsca i liczby żeglarzy. Oblicza się to według tego wzoru:
f = współczynnik rankingowy regat
pn = liczba uczestników sklasyfikowanych co najmniej raz
pi = miejsce osoby, dla której się liczy
Mówiąc wprost, zwycięzca regat ze współczynnikiem 1,0 dostaje zatem 100 punktów, niezależnie od tego, ilu było uczestników. Przy współczynniku 1,4 na ostatnich Mistrzostwach Europy było to odpowiednio 140 punktów. A jako 5. z 40 żeglarzy na ME w twoim przypadku było to 126,00 punktów, ok?
Liczba punktów rankingowych jest zresztą zawsze podana również za nazwiskiem na liście wyników online na www.itca.de.
Tak, ok, to rozumiem. I co dalej?
Następnie trzeba zobaczyć, ile razy punktacja z jednej regaty może być liczona do rankingu.
Czy jest jakieś maksimum?
Tak, zarówno dla regat, jak i dla rankingu ogólnego. Wynik 2-dniowych weekendowych regat może wejść do klasyfikacji ogólnej z maksymalnym współczynnikiem 3, ale tylko jeśli rozegrano też co najmniej 3 wyścigi. Do rocznej listy ogólnej można jednak wnieść maksymalnie 9 wyników, czyli rezultaty z co najmniej 3 regat.
Aha, dlatego 120 punktów z Attersee liczy się tylko raz, bo możliwy był tylko jeden wyścig.
Dokładnie Willi. A regaty trwające co najmniej 3 dni, na których rozegrano też co najmniej 4 wyścigi, mogą być liczone z maksymalnym współczynnikiem 4.
Teraz musisz już tylko zsumować swoje najlepsze wyniki roku i całość podzielić przez 9. Czyli przez liczbę maksymalnych wyników, aby wyznaczyć średnią. W twoim przypadku w 2009 roku to więc 126 punktów z Podersdorfu (z liczeniem 4×), a także 120 punktów z wygranych regat nad jeziorem Garda (z liczeniem 3×) i Attersee (liczenie pojedyncze), oraz jeszcze jeden dla uzupełnienia, 105,63 punktu (4. z 14 na IDB w Travemünde ze współczynnikiem 1,3).
Czyli konkretnie:
126 + 126 + 126 + 126 + 120 + 120 + 120 + 120 + 105,63 = 1089,63
podzielone przez 9 daje 121,07.
To dokładnie ta liczba punktów, która widnieje przy tobie w rankingu.
A co, jeśli w ogóle nie uzbieram 9 wyników, bo ciągle była cisza, albo pływałem tylko na 2 regatach?
Wtedy po prostu nie możesz osiągnąć pełnej liczby punktów, ponieważ brakujące wyniki uzupełnia się zerem. Reszta pozostaje taka sama. Suma całkowita jest dzielona przez 9.
A co właściwie oznaczają liczby za moim nazwiskiem wydrukowane w rankingu?
Tam każda liczba odzwierciedla jeden wynik, a mianowicie z odpowiednich regat. Są one ponumerowane kolejno w ciągu roku. Można tam też od razu zobaczyć, kto nie osiągnął pełnych 9 wyników.
No dobrze, pozostaje jeszcze pytanie, dlaczego czasem mimo to się nie poprawiamy, choć właśnie wygraliśmy regaty.
To wynika np. z tego, że w rankingu zawsze wymienione są regaty z ostatnich 12 miesięcy. Regularnie więc regaty wypadają z bieżącej klasyfikacji. Jeśli w zeszłym roku w tym samym czasie zająłeś dobre miejsce na ważnych regatach, to były to może większe punkty niż na tegorocznych regatach, które nawet wygrałeś. W efekcie końcowym możesz się nawet pogorszyć.
No to wszystko jasne?
To chodźmy wreszcie znowu pożeglować, bo z samego liczenia nie przybywają nowe punkty.
Wielkie dzięki Carsten, teraz załapałem.
K3
Fał reachera
Fał reachera w naszym K3 wygląda na mocno zużyty…
Co możecie polecić jako zamiennik?
https://www.segelservice.com/FSE-Schotleine-RACING-SHEET-5mm.html
Kat obraca się masztem na zawietrzną podczas stawiania
W weekend przeżyłem swoje drugie wywrotki. Tym razem, w przeciwieństwie do pierwszego razu, nie mogłem już postawić kata sam. Sytuacja: kat ustawił się z trampoliną równolegle do wiatru. Stojąc na czubku kadłuba, mogłem powoli obrócić kata masztem pod wiatr. (Fok był zwinięty, a grot wypięty z travellera.) Urządzenie sterowe, jak zauważyłem później, było zaklinowane drążkiem steru pod pasami trampoliny. Stało trochę z boku.
Za każdym razem, gdy miałem maszt trochę nad wodą i kat się podnosił, nabierał „prędkości” i obracał się masztem całkowicie na zawietrzną. Działo się to tak szybko, że trampolina znów stała w pełni do wiatru, gdzie wiatr ponownie spychał kata przez trampolinę na wodę.
Bez życzliwego motorowodniaka nie miałem szans. Wiatr: 3 Bft. Najwyraźniej kat stał z trampoliną nieprawidłowo.
Co zrobiłem źle?
Pozdrawiam, Jens
Cześć Jens, mogę sobie tylko wyobrazić, że byłeś za daleko z przodu, poza tym brzmi to dobrze i prawidłowo. Osobiście nie wypinam szota grota; traveller wyluzowany, szot grota wybrany mi wystarcza (82 kg). Choć nie wiem, czy i jak róg szotowy w wodzie wspomaga niechciany obrót, czy nie.
Pozdrawiam, Lorenz
Cześć Jens, z mojej praktyki wywrotek jeszcze jedna wskazówka, której doświadczyłem w podobnej sytuacji, a potem ją omówiłem i przetestowałem:
Jeśli naciąg liku przedniego (cunningham) jest wybrany, żagiel wychodzi z wody i stoi pełnym profilem z wiatrem od dołu, to wytwarza napęd do przodu jak piękny płat nośny i tworzy podciśnienie między wodą a żaglem, co utrudnia, a wręcz uniemożliwia szybkie postawienie. Dokąd wtedy obraca się łódź, zależy prawdopodobnie od pozycji na kadłubie.
Przy otwartym naciągu liku przedniego to nie występuje, a łódź podnosi się bez przeszkód.
Wypróbuj to!
Pozdrawiam, Wolfgang
Cześć Jens, podejrzewam, że masz za mało wagi. W piance i z workiem wodnym powinieneś dać radę. Potrzeba 80-85 kg. Coś jeszcze, czego doświadczyłem: w kadłubach jest woda.
Lina asekuracyjna
Mam jeszcze pytanie do żeglarzy K3 pływających jednoręcznie.
Czy ktoś asekuruje się liną do kata? Jeśli tak, to jak dokładnie? Jeśli ma się pecha, kat płynie dalej, gdy wypadnie się za burtę. Co przemawia za, a co przeciw? Pytam, bo niedługo będę pływał po Müggelsee samodzielnie.
Wielkie dzięki i pozdrowienia, Sascha
Cześć Sascha, najpierw serdecznie witam w społeczności Topcat, a szczególnie tu na forum.
Osobiście nie słyszałem jeszcze o żeglarzu, który przywiązywałby się do kata liną asekuracyjną.
Zwykle Topcat jest tak nawietrzny, że po chwili sam ustawia się pod wiatr (z wyjątkami: kurs z wiatrem, zaklinowany rumpel itd.).
Dla mnie ryzyko, że podczas wywrotki sam się zaplączę/zranię liną asekuracyjną, byłoby zbyt duże; wolałbym popłynąć za katem lub pozwolić mu wpaść na brzeg.
Pozdrawiam, Lukas
Słyszałem już o kimś, kto asekuruje się do łodzi samozwijającą się smyczą dla psów. Ale dla mnie ryzyko zaplątania się, zwłaszcza przy wywrotce, byłoby zbyt duże.
Lepiej w ogóle nie wypaść za burtę. To znaczy: w miarę możliwości zawsze wpinać się w trapez albo na kursach pełnych siedzieć w pasach do balastowania. Poza tym nie puszczać szota i w miarę możliwości nie wypuszczać go ze stopera. Trzymanie się rumpla też może pomóc; aluminiowy rumpel może to przeżyje. Karbonowy nie.
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że szczególnie na kursach pełnych trzeba uważać. Jeśli na kursie ostrym wypadnie się z trapezu, kat po prostu się wywraca. Na pełnym u mnie było tak, że przez trzymanie się rumpla kat najpierw jeszcze bardziej odpadł i przepłynął spory kawałek prosto. Dopiero gdy wiatr w porywie trochę się obrócił, zaostrzył i na szczęście zaczepił się o boję, nie raniąc nikogo. Ale tak szybko zbiera się kilkaset metrów.
W tym miejscu jeszcze raz odsyłam do ogólnej ostrożności. W miarę możliwości nie powinno się być zupełnie samemu na wodzie albo mieć kogoś na lądzie, kto to obserwuje i w razie wątpliwości może sprowadzić pomoc.
Cześć Sascha, ja bym się nie przywiązywał. Skoro zawsze masz szot grota w ręce, po prostu się go trzymaj, a łódź nie zniknie. Z powodów kosztowych nie powinieneś trzymać się przedłużki rumpla, ale zawsze szota grota.
Pozdrawiam, Harald
Raz kat odpłynął z plaży beze mnie. Żadnych szans, by go dosięgnąć nawet szczupakiem. Nawet na desce surfingowej nie miałem szans go dogonić. Tylko podwójne kanu z dwoma wysportowanymi wioślarzami dało radę. Uff!
Druga niebezpieczna sytuacja była w Norwegii przy lodowato zimnej wodzie: lina trapezu pękła, uratował mnie tylko szot grota. Zamarzłbym, bo brzeg był oddalony o ok. 400 m.
Rozwiązanie: na rejsy po morzu, gdy jestem sam, napiąłem gumę między rumpel a gumę pióra steru, którą po zwrocie mogę szybko zwolnić hakiem. Jeśli teraz puszczę rumpel, oba stery są ciągnięte w jedną stronę, tak że kat zaostrza i nie płynie prosto.
Zwrot przez sztag lub przez rufę jest tylko trochę bardziej kłopotliwy przez ten zabieg, a opór steru stale nieco podwyższony. Przyjmuję to dla swojego życia. Dzięki Bogu nie musiałem jeszcze skorzystać z tego systemu ratunkowego. Jeśli ktoś ma lepszy pomysł, powinien go opublikować.
Przy okazji – od kolegi – usłyszałem, że w Grecji, dokąd zawsze jeździmy, znaleziono kata bez osób na pokładzie. Obaj z niewyjaśnionych powodów wypadli za burtę…
Obaj przeżyli, ale zostali uratowani dopiero po godzinach przez helikopter.
To wtedy spakuję sobie mój sygnalizator Nico do kamizelki ratunkowej…
Cześć, ja też już rozważam użycie liny asekuracyjnej, bo (co prawda nie na Topcacie, lecz na Dart 18) podczas Round Texel straciłem swojego załoganta. Przy zaczynającym się odpływie i znacznej fali przy 5-6 Bft żadnych szans, by do niego dotrzeć. Tylko łódź ratunkowa, którą udało mi się przywołać, mogła go podjąć, a był zupełnie u kresu sił, i kamizelki (asekuracyjne) niewiele tu pomagają.
Teraz samemu na K3 wolałbym takiej sytuacji sobie nie wyobrażać.
Na krzyż jest łatwiej
W porównaniu ze zwrotem przez sztag, zwrot przez rufę ma tę wielką zaletę, że przy wietrze od rufy nie można utknąć. Mimo to wchodząc w zwrot przez rufę traci się prędkość i po przerzuceniu żagli trzeba znów przyspieszyć. Grot i fok są przy tym zwykle traktowane bardziej po macoszemu niż reacher, i to – jak powiedział kiedyś mój ustępujący burmistrz – też dobrze. Na K1 ruszanie powinno właściwie dobrze działać, bo przynajmniej liczebnie jest na pokładzie wystarczająco załogi.
Na K3 w zwrocie przez rufę wygląda to inaczej: odpaść, nie nadepnąć na szot grota, wyluzować szot zawietrzny, chwycić szot nawietrzny, wykonać zwrot, wybrać nowy szot zawietrzny. I nie zapomnieć sterować. Chętnie, zwłaszcza przy większym wietrze, reacher pozostawia się samemu sobie, a regulujący musi po zwrocie przeczołgać się do przedniej belki. Jak wspomniano, zwłaszcza przy większym wietrze.
Kto mocuje końce szota reachera do rogu szotowego, może przeskoczyć do następnej wskazówki. Warunkiem jest tu, że końce szota są na trampolinie, a szot jest mocowany do rogu szotowego reachera za pomocą zaczepu (pętli).
Jeśli nie zawiąże się końców szota na trampolinie, lecz poprowadzi je po przekątnej do tyłu, ma się szot dokładnie tam, gdzie powinien być: z tyłu na nawietrznej. Aby końce również tam pozostały, przywiązuje się cienką gumę, którą prowadzi się pod trampoliną z powrotem do przodu. Idealne są okucia want (landy) i bridel (hanepot), dzięki czemu ma się około czterech metrów 'skoku’ na stronę. To ważne, bo na gumie nie może być dużego naprężenia: żeglarz ciągnie za róg szotowy szotem zawietrznym, ten z kolei ciągnie za szot nawietrzny. I właśnie ten na swoim końcu naciąga gumę.
Lorenz Buchler
Otarte do żywego palce
Od tego roku pływam na starym F2. W ciągu dnia rozdzieram sobie palce przy 2-3 Bft, zawsze jednak porywiście, zawsze jednoręcznie, dlatego szot grota trzymam zazwyczaj w ręce. Do tego dochodzi co 10 minut: wyciągnąć szot foka ze stopera, przeciągnąć, z powrotem do stopera. Dlatego sprawiłem sobie już drugą parę rękawic, w których drugi człon palca wskazującego jest lepiej chroniony. Mimo to skóra ściera się na opuszkach, a częściowo i na obszarach okrytych rękawicą. Do tej pory zawsze wystarczał jeden dzień, ale może przyjdzie dzień, gdy będę mógł pożeglować drugi dzień.
Macie wskazówki?
Ręce ma się praktycznie przez 6 godzin w wodzie, nic dziwnego, że mięknie. Na zdjęciach tutaj widać, że łodzie K mają raczej szot grota 4:1. Czytałem też coś o bloczku z grzechotką z innym stoperem na travellerze (ale nie do końca zrozumiałem, jak to działa). – mniejsze obciążenie rąk?
Pewnie nie ma kompletnego rozwiązania, ale na pewno kilka rzeczy, które pomagają.
Norbert
Cześć Norbert,
przełożenie szota grota w F2 właściwie całkiem dobrze pasuje do wielkości łodzi i obciążeń szota. Szot K3 nie jest przełożony inaczej.
Więcej krążków oznacza też zawsze więcej szota do wybierania podczas manewrów.
- Podejrzewam, że jako dolny bloczek używasz zwykłego pojedynczego krążka (na zdjęciu po prawej) https://www.topcat.de/downloads/TOPCAT_F2_Spareparts.pdf
Bloczek z grzechotką mógłby znacznie zmniejszyć siły trzymania (na zdjęciu po lewej) - Jakiego szota używasz?
Przy wrażliwych dłoniach powinieneś wybrać go jak najgrubszy. 10 mm jeszcze rozsądnie przechodzi przez krążki. Szot nie powinien być ani za twardy, ani za gładki. Oryginalny materiał Topcat działa bardzo dobrze. Twój zaufany sklep żeglarski na pewno ma porównywalny materiał. Czasem także wypranie szota czyni cuda. - Dlaczego ciągle trzymasz szot w ręce?
Podejrzewam, że nie ufasz stoperowi. Szot nie trzyma, szot nie zwalnia się niezawodnie ze stopera. Wtedy czas na wymianę lub inne ustawienie kąta - Spróbuj ciągnąć/trzymać szot inaczej.
Szot nie powinien mimowolnie ślizgać się po palcach. Obróć trochę dłoń i ciągnij bardziej przez kłąb dłoni. - Krem do rąk należy stosować regularnie i mieć jako wyposażenie w torbie żeglarskiej
- Bloczek szota grota / bloczki szota foka regularnie płukać i smarować łożyska krążków (smar suchy)
Więcej w tej chwili nie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam, hegi
Najpierw dzięki za szybką odpowiedź i wskazówki.
Ad 1) Tak, zwykłe krążki. W sprawie grzechotki będę musiał zwrócić się do sprzedawcy lub stoczni. Z listy części zamiennych nie wynika dla mnie jasno, który wariant jest dla mnie właściwy. Mam tylko trzy krążki na bloczek.
Czy naprawdę są tylko ci dwaj sprzedawcy w Niemczech? Mieszkam tu na głębokim wschodzie, na wsi, i do tej pory zamawiałem swoje rzeczy tylko w sieci. Krowę łatwiej tu zdobyć.
Ad 2) Szot jest pleciony z rdzeniem i najwyraźniej z dużą zawartością włókna naturalnego, dość chwytny. Świeżo wysuszony zmierzyłem 11 do 12 mm. To byłoby chyba trochę za grube. Powinno to jednak dawać się we znaki tylko przy wybieraniu i luzowaniu, nie przy trzymaniu.
Ad 3) Do tej pory przy wietrze było zawsze dość porywiście. A gdy zauważam, że korekta kursu i trym ciężarem już nic nie dają, to wtedy stoper szota grota dopiero się naprawdę zaciska… Używać samego travellera zamiast szota grota nie do końca się odważam, bo chodzi trochę nierówno (również wariant pojedynczy, i nie znalazłem jeszcze sposobu, by wyczyścić i nasmarować krążki)
4 i 6) jasne
5) Krem do rąk – czy coś się sprawdziło?
Pozdrawiam, Norbert
Ad 5) mogę polecić krem do rąk: Neutrogena
Stawianie, pomoc przy stawianiu
Pływam na K2, najczęściej samodzielnie. Wczoraj celowo wywróciliśmy go w zatoce portowej, bo chciałem sprawdzić, czy potrafię go postawić sam! Wynik: samemu niemożliwe, we dwóch też się nie udało. Dopiero gdy trzecia osoba uniosła maszt! Nie było wiatru. Ponieważ jestem jeszcze początkujący, pierwsze pytanie brzmi: jak bardzo pomaga mi wiatr? Albo co mogę wymyślić, żeby postawić K3 samodzielnie!
Worek wodny do stawiania byłby tu na pewno zbyt mały i z pewnością by nie zadziałał, chyba że wiatr da mi tyle dodatkowej pomocy! Myślałem już o zbudowaniu aluminiowej ramy do stawiania! Czy ktoś ma z tym doświadczenie lub wskazówki? Generalnie cieszę się z każdej informacji, która mi pomoże.
Z góry dziękuję, Sepp
Cześć Sepp, miło słyszeć, że nawet jako początkujący masz odwagę pływać na K2 samodzielnie.
Z wiatrem jako pomocą przy stawianiu poruszyłeś już dokładnie właściwy temat: bez wiatru postawienie wywróconej łodzi jest znacznie trudniejsze – gdy jest wiatr, wchodzi on pod maszt lub żagiel i pomaga, gdy tylko wynurzy się on z wody. Łódź powinna jednak stać dziobem do wiatru. I oczywiście traveller oraz szot powinny być poluzowane. I proszę zawsze wchodzić na pływak przez dziób!
Od 2-3 Bft stawiam K2 sam bez żadnych pomocy (przy 86 kg); bez wiatru (przy którym właściwie się nie wywraca) udaje się to z workiem wodnym.
Ale dużo zależy też od techniki – najlepiej stań dokładnie na środku ciężkości łodzi (tuż za/pod przednią belką) i przenieś cały ciężar jak najdalej do tyłu, nogi wyprostowane! Kilka cm dalej do przodu lub do tyłu robi ogromną różnicę.
Zamiast inwestować w aluminiową ramę (której nigdy nie widziałem na żadnym Topcacie), lepiej weź kilka godzin w szkole żeglarskiej, żeby pewnie panować nad łodzią w każdej sytuacji (łącznie ze stawianiem) i nie wpaść w problematyczną sytuację. Trochę „literatury” też nie zaszkodzi…
Jeśli postawienie K2 udaje się wam dopiero w 3 osoby, to sporo jeszcze idzie nie tak…
Powodzenia
A co z masztem?? Czy jest dzielony czy nie, czy jest szczelny, czy wlewa się woda??
Maszty jednoczęściowe są hermetyczne, tzn. wypływają na powierzchnię i nie napełniają się wodą. Trochę wody w maszcie i potrzebujesz wiele kg więcej. Sprawdź proszę, czy w maszcie jest woda, otwórz śrubę odpowietrzającą u podstawy masztu i ewentualnie spuść wodę. Sprawdź też spaw na topie masztu oraz tamtejszą śrubę odpowietrzającą.
Wolfgang, główny mierniczy
Taśma antypoślizgowa
Cześć, mam pytanie na marginesie.
Eike złożył wniosek o dodatkową taśmę antypoślizgową na K3 i zgodnie z ostatnim rocznikiem został on przyjęty. Jednak „tylko powyżej istniejącej taśmy z maks. 20 mm” .. jak mam to rozumieć? Czy 20 mm to odległość od istniejącej taśmy, czy „szerokość” taśmy? Żadne z tego nie miałoby sensu… tak wysoko taśma prawie nikomu nie jest potrzebna, a gdyby to miała być grubość, trzeba by przeciąć standardowe taśmy całkowicie wzdłuż? Pozdrawiam, Lukas
20 mm odnosi się do szerokości taśmy grip tape, co wynika z odległości między taśmą znajdującą się w żelkocie a pokładem. 25 mm byłoby właściwie sensowniejszym wymiarem, ponieważ taką szerokość można kupić bezpośrednio, ale na razie jest jak jest.
Robert
Zużycie belki i gniazd belki
Podczas demontażu naszego Topcat K2 zauważyliśmy dziś bardzo duże zużycie belek i gniazd belek.
Zastanawiamy się, czy robimy coś źle? Od około pół roku pływamy z reacherem.
– Czy to może być przez reachera?
– Czy naciąg trampoliny jest za duży czy za mały?
– Czy naciąg masztu jest za duży czy za mały?
– A może to po prostu ścieranie przez brud (piasek) na belkach?
– A może po prostu wiek naszej Seabird z 2001 roku?
Problem mamy na obu belkach i wszystkich gniazdach.
Bylibyśmy bardzo wdzięczni za propozycje / sugestie.
Team Seabird (Sascha i David)
Cześć Sascha i David,
oczywiście w tym miejscu trochę się ociera, ale pod względem wytrzymałości nie stanowi to problemu. Jeśli w tym miejscu jest piasek lub coś podobnego, powstaje taki obraz.
Wszystko ładnie wyczyśćcie i nałóżcie na kadłuby trochę żelkotu drewnianą szpatułką. Jeśli okleicie belki w miejscach podparcia taśmą teflonową, nie będziecie mieć już problemu również na belkach. Jeśli czarne zderzaki są bardzo szorstkie, wymieniłbym je na nowe.
Pozdrawiam, Harald
Wielkie dzięki za odpowiedź i wyjaśnienie. Jeszcze tego samego dnia nałożyliśmy żelkot w odpowiednich miejscach.
W przyszłości będziemy zawsze ładnie czyścić te miejsca przed montażem.
Jeszcze jedno pytanie: co dokładnie masz na myśli, mówiąc o taśmie teflonowej?
Samoprzylepna taśma teflonowa. Z jednej strony jest warstwa klejąca, a z drugiej teflon. Dzięki temu masz ślady ścierania mocno pod kontrolą.
Pozdrawiam, Harald
Rzeczywiście stare kadłuby mają trochę więcej luzu między belką a kadłubem. Nakładanie żelkotu nie wydaje mi się sensowne, bo z czasem znowu się wykrusza. Jeśli już, to proszę nie zatykać otworu wentylacyjnego, bo inaczej kadłub nie może oddychać. Lepsza jest alternatywa z taśmą, ale proszę nie używać tu taśmy pancernej ani podobnych, bo te z czasem się ścierają i sklejają belkę z kadłubem tak, że nie da się ich już rozdzielić. Cienkie płytki lub folie też są sensowne. Ale proszę tylko do użytku rekreacyjnego; na regatach klejenie lub podkładanie belek jest zabronione.
Wolfgang, główny mierniczy
F2
Trampolina
Cześć,
jestem tu nowy i mam pytanie, na które być może odpowiedzą doświadczeni żeglarze Topcat. Muszę dodać, że to mój pierwszy własny katamaran, więc mogę mieć pytania, które dla innych są oczywiste..
W moim starym F2 z prowadnic trampoliny z przodu i z tyłu wystają końcówki. Z przodu ok. 10 cm, z tyłu raczej 3 cm. Czy można to jakoś naprawić lub temu zapobiec? Macie z tym doświadczenie?
W razie potrzeby mogę gdzieś udostępnić zdjęcia do pobrania.
Będę wdzięczny za wskazówki i rady…
Pozdrawiam,
Alexander
Cześć Alex,
przy wszystkich dzielonych trampolinach trzeba uważać, aby sznurowanie na początku i na końcu nie było zbyt mocno naciągnięte, bo inaczej końcówki wysuwają się z listwy. Niektórzy żeglarze zostawiają nawet pierwszy/ostatni otwór wolny. Mocniejsze naciągnięcie (sznurowanie) trampoliny zaczyna się dopiero od 2., a nawet 3. otworu.
Mam nadzieję, że odpowiedź ci pomogła.
Miłej zabawy na wodzie!
Pozdrawiam, Jens